Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hit'n'kit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hit'n'kit. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2015

Ulubieńcy wiosny

Zgodnie z zapowiedzią sprzed kilku dni, wracam do blogowania :) Na dobry początek, jako że właśnie zaczęło się lato, przedstawiam ulubieńców wiosny:

1. Visibly Clear  Pink Grapefruit Daily Scrub (Neutrogena) - przyjemny, delikatny i cudownie pachnący codzienny peeling. Ma dość rzadką konsytstencję, przez co używałam go więcej niż to konieczne. Cena: ok. 27zł/150ml.

2. Tea Tree & Witch Hazel Blemish Stick (Boots) - smarowidło na wypryski w formie grubej "pomadki". Przyjemnie pachnie, nie podrażnia i, co najważniejsze, działa. No i jest tani, i często są na tę linię promocje typu "3 w cenie 2", czy "1 + 1 za pół ceny". Cena: ok. 2€/6g.

3. Krem do rąk Formuła norweska - skoncentrowany (Neutrogena) - najlepszy krem do rąk jakiego ostatnio używałam (na przykład Hand Food od Soap & Glory okazał się dla mnie totalnym bublem). Fajnie nawilża i jest w zasadzie bezzapachowy. Cena: ok. 16zł/50ml.

4. Maść oliwkowa (Ziaja) - wielofunkcyjna maść o świetnym składzie. Ostatnio używałam jej głównie dla przyspieszenia gojenia  (dość pechowo rozcięłam sobie palec puszką), ale świetnie sprawdza się też na wysuszone usta, dłonie, w zasadzie każdą przesuszoną skórę. Jest treściwa, gęsta i lepka, przez co zazwyczaj zaklejałam posmarowany palec plastrem, żeby jej nie roznieść po ubraniach, komórce i wszystkim dokoła ;) Cena: ok. 5zł/20ml.

5. Połączenie Serum nawilżającego Hydrativ (Tołpa) i podkładu Stay Matte (Rimmel) - któregoś dnia chciałam na szybko nałożyć Stay Matte dłońmi, co przy jego konsystencji musu jest raczej niemożliwe. Dla lekkiego rozrzedzenia dodałam do niego kroplę serum. To był strzał w dziesiątkę, podkład udało się nałożyć łatwo i szybko, a moja skóra była ładnie nawilżona. Cena: serum ok. 38zł/25ml, podkład ok. 21zł/30ml.

6. Paleta Essential Brown z edycji limitowanej Daring Game (Kiko) - piękne kolory, dobra trwałość (na bazie rewelacyjna). Paleta piękna!

7. Cień w kredce Golden Brown (Kiko) - Jako cień w kredce u mnie się niezbyt sprawdza, ale do kresek... piękny! Jest jaśniejszy od poniżej opisanej brązowej LLki Essence, błyszczący, pięknie podkreśla rzęsy, ale wygląda bardzo "dziennie". Cena: ok. 30zł/1.64g.

8. Kredka Long Lasting Hot Chocolate (Essence) - LLki to chyba moje ulubione kredki do oczu. Świetnie się trzymają, mają ładne kolory. Najczęściej używam brązowej. Cena: ok. 7zł/0.28g.

Znacie któryś z tych produktów? Co o nich myślicie? Podzielcie się! :)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Ulubieńcy zimy


Jako że wiosna już się zaczęła jakiś czas temu, przyszła pora na ulubieńców zimy.

1. Balsam do ust (Noni Care) - balsam, który służy mi w pracy. Fajnie nawilża, ma dobry skład, ładnie pachnie. Minusy? Nie zauważyłam. Ok. 7zł/5g.

2. Balsam Summer Fruit (EOS) - mega wydajny (mam go ponad rok), cudnie pachnący, dobrze odżywiający balsam, co więcej - z dobrym składem i nie testowany na zwierzętach. Minusy? Dostępność. Pełna recenzja tutaj. Ok. 16-24zł/7g.

3. Mydełka (Lawendowa Farma) - naturalne, ładnie pachnące, dobrze pieniące się mydełka. Minusy? Cena. Pełna recenzja wkrótce. 8-11zł/110g.

4. Peeling o zapachu bzu (Joanna) - przepięknie pachnie, nieźle peelinguje, niestety ma taki sobie skład (zawiera SLES). Być może jeszcze kiedyś kupię dla działania i zapachu. Minusy? Skład. Ok. 16zł/300g.

5. Balsam do ciała w kostce Nakomarek (Lawendowa Farma) - 100% naturalny, bosko pachnący ziołami balsam. Nie wiem czy faktycznie odstrasza komary, ale i tak go uwielbiam. Na pewno w przyszłości wypróbuję inne. Minusy? Niedostępny. ?/50g.


6. BB Cream (Smashbox) - jak narazie najlepszy zachodni BB jakiego używałam. Niestety piekielnie drogi, trochę szkoda tyle wydawać na jeden kosmetyk. Minusy? Cena. Ok. 160zł/30ml.

7. Róż Cheek Glaze w kolorze Pomegranate (Mary Kay) - przepiękny kolor (kojarzy mi się trochę z wampirzym różem w żelu z Essence), lekko transparentny. Niezła trwałość. Minusy? Testowany na zwierzętach. Niedostępność i cena. Ok. 50zł/8g.

8. Odżywczy balsam do ust z czerwonym jabłkiem i owsem (Oriflame) - przyjemny balsam o niezbyt imponujących właściwościach nawilżających, ale za to pięknym czerwonym kolorze, który na ustach daje wzmocnienie naturalnego koloru, i przyjemnym zapachu. Kiedy nie chce mi się malować ust, sięgam najczęściej właśnie po niego, daje bardzo ładny naturalny efekt. Minusy? Nikłe właściwości nawilżające i niedostępność. 13zł/6g.

9. Balsam do ust Lip Nectar w kolorze Passionfruit (Mary Kay) - piękny kolor (szczególnie na zimę), nakładany oszczędnie i dobrze rozprowadzony na wargach w roli lipstaina wygląda rewelacyjnie. Nazwa "balsam" jest mocno myląca - produkt nie ma właściwości nawilżających, za to jest niesamowicie napigmentowany. I pachnie jak tradycyjna szminka ;) Minusy? Niedostępny, drogi i testowany na zwierzętach. Ok. 50zł?/1.6g.

10. Kredka Eyebrow Lifter Hollywood's Fabulous 40's (Catrice) - hit limitowanki, tańszy odpowiednik High Brow Benefitu, jasnoróżowa matowa kredka. Do użycia pod łukiem brwiowym, w kącikach, na linii wodnej... Kremowa, łatwa w obsłudze, mega trwała i wydajna. Minusy? Już niedostępna. Ok. 13zł/3g.

11. Zapach elektryczny Spiced Cider (Bath & Body Works) - przecudny zapach na okres jesienno-zimowo-świąteczny, mega wydajny, sporo zapachów do wyboru, nietestowany. Minusy? Słaba dostępność w Polsce. Ok. 20zł/24ml.

KITY:
12. Szampon podkreślający kolor do włosów brązowych (Yves Rocher) - średnio oczyszcza, w moim przypadku spowodował konieczność częstszego mycia włosów. Kiepskawy skład.

13. Musujące pastylki do kąpieli (Estetica) - nieprzemyślany, spontaniczny zakup. Całkowicie zmarnowane pieniądze, bo pastylki nie zrobiły zupełnie nic. Pełna recenzja tutaj.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Ulubieńcy jesieni


Witam serdecznie w Nowym Roku i życzę Wam wszystkim, aby rok 2013 był udany i szczęśliwy, aby przyniósł spełnienie marzeń (w tym kosmetycznych;) i postawił na Waszej drodze wiele ciekawych osób.

**********

Zanim przejdę do właściwej notki, chciałabym wyjaśnić, skąd moje długie milczenie w grudniu. Otóż miała w moim życiu miejsce duża zmiana - przeprowadzka. Jakieś 2 miesiące intensywnego pakowania, około 2 tygodnie (z przerwami na ostatnie fazy pakowania) zajęła sama przeprowadzka, a kiedy w końcu udało się na tyle wszystko ogarnąć, że między pudłami już dało się chodzić, przyszedł czas na wyjazd świąteczny - w miejsce gdzie internet nie dociera. Ale jestem już spowrotem i z nową energią zabieram się za pisanie i focenie :)

Zapraszam do czytania mojego pierwszego posta w roku 2013 czyli opóźnionych przez przeprowadzkę ulubieńców jesieni :)

**********
A oto moi jesienni zwycięzcy:

1. Masełko do ust Wild Cherry (Body Shop) - gęste, cudnie pachnące, dobrze odżywiające masełko. Minusy? Przynależność TBS do L'Oreala, czego zawsze będę żałować. Pełna recenzja tutaj. 20zł/10ml.

2. Balsam do ust Summer Fruit (EOS) - mega wydajny (mam go ponad rok i ciągle końca nie widać), cudnie pachnący, dobrze odżywiający balsam, co więcej - z dobrym składem i nie testowany na zwierzętach. Minusy? Dostępność. Pełna recenzja tutaj. Ok. 16-24zł/7g.

3. Maść arnikowa (Elissa) - tej zimy uratowała mnie kilka razy. Zmasakrowany katarem nos? Zmasakrowane ciągłym myciem dłonie? Przesuszone usta czy skóra twarzy? Ze wszystkim dała sobie radę :) Minusy? Nie zauważyłam. Ok. 5zł/25g.

4. Korektor All Cover Mix (Make Up Store) - gęsty, wydajny korektor, doskonale radzący sobie również pod oczami. Minusy? Już niedostępny w Polsce i ma paraben w składzie. Ok. 50zł/18g.

5. Transparentny puder Welcome to Las Vegas (Catrice) - dobrze utrwala makijaż i matuje, wydajny, nietestowany. Minusy? Nienajlepszy skład i niedostępność. Pełna recenzja tutaj. Ok. 18zł/8.5g.

6. Cienie A New League (Essence) - rewelacyjna trwałość i piękne kolory. Super sprawdzają się jako baza pod cienie (szczególnie matowe, co pomaga na nieco zbyt dużą jak dla mnie ilość błyszczących drobinek). Nietestowane. Minusy? Niedostępność. No i szkoda, że nie było więcej kolorów ;) 9.99zł/5g.

7. Kredka Eyebrow Lifter Hollywood's Fabulous 40's (Catrice) - czyli słynny "podnośnik". Miękka, matowa różowa kredka, teoretycznie służąca do rozświetlania skóry pod łukiem brwiowym. Jak dla mnie jest na to zbyt różowa, ale świetnie sprawdza się w linii wodnej, wytrzymuje naprawdę długo. Minusy? Niedostępność. 12.99zł/3g.

8. Mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających oraz 9. Odżywka wzmacniająco-regenerująca do włosów zniszczonych i wypadających (Farmona) - zdecydowanie podziałały na moje włosy, mniej wypada, więcej rośnie, ale z powodu zawartości alkoholu trochę je przesuszyły. Nie testowane na zwierzętach. Minusy? Średni skład i wspomniane wysuszanie. Ok. 9zł/200ml (mgiełka), ok. 15zł/100ml (odżywka).

10. Wygładzający peeling do ciała o zapachu bzu (Joanna) - cudnie pachnący peeling o średniej sile złuszczania. Minusy? Zawiera SLES. I jak dla mnie mógłby być trochę mocniejszy. Ok. 15zł/300g.

11. Dezodorant Super Deo (Reutter) - mega wydajny (mam go prawie rok, a nie zużyłam nawet połowy), działa u mnie rewelacyjnie. Minusy? Nie zauważyłam. Ok. 18zł/50g.

12. Zapach elektryczny Spiced Cider (Bath & Body Works) - ciepły, przyprawowy zapach, mój ideał na jesień i zimę. Nietestowany. Minusy? Nie zauważyłam. Ok. 19zł/24ml.

__________
/Edit:
No i oczywiście w pośpiechu pisania notki drugi raz (bo Blogger z niewiadomych przyczyn usunął oryginalną wersję roboczą tuż przed opublikowaniem) zapomniałam dopisać dwóch ulubieńców i dwa kity :/ Oto one:

13. Nakomarek balsam na komary (Lawendowa Farma) - w 100% naturalny balsam do ciała w kostce. Teoretycznie ma odstraszać komary - nie wiem, żadnych nie spotkałam w tym roku - i w tym celu pachnie różnymi ziołami. Boski zapach, świetne nawilżenie, 100% naturalny i cruelty-free - same zalety! Minusy? Niestety niedostępny :( Pełna recenzja wkrótce. ?/50g.

14. Podkład Pro Longwear (MAC) - miałam tylko próbkę, ale wystarczyła mi na pełny miesiąc bez weekendów! Mega wydajny, krycie średnie (jak dla mnie całkowicie wystarczające, nie lubię i nie potrzebuję kilogramów tapety na twarzy), trwałość i mat bardzo dobre - zaczynałam się świecić dopiero pod koniec dnia pracy, a i tak tylko lekko. Minusy? Cena pełnego opakowania. Ok. 130zł/30ml.

I jesienne kity:
1. Poziomkowy balsam do ust (Flos-Lek) - po prostu bubel i tyle. Pełna recenzja tutaj.

2. Podkład Perfecting Cover (Sephora) - miałam tylko próbkę, którą wyrzuciłam po pierwszym użyciu. Dziwna konsystencja i dziwny zapach, a do tego bardzo krótkotrwały i kiepski mat - po 2-3 godzinach mocno świeciła mi się cała twarz (a u mnie norma to strefa T). Nie polecam.

niedziela, 30 września 2012

Ulubieńcy lata

Jesień już oficjalnie się zaczęła, więc pora na podsumowanie lata. Oto moi ulubieńcy:


1. Peeling do twarzy morelowy (Yves Rocher) - jak już wcześniej wspominałam, był częścią mojego Blogboxa. Jeśli chodzi o działanie - bardzo mi przypasował, fajny peeling na codzień. Przyjemnie pachnie. Minusy? Kiepski skład. Pełna recenzja tutaj. Ok. 22zł/50ml.

2. Balsam do ust Summer Fruit (EOS) - od dawna mój ulubieniec i nie wiem, czy kiedykolwiek go zużyję ;) Jest mega wydajny, ma dobry skład i daje radę nawet zimą. Minusy? Dostępność w Polsce. Pełna recenzja tutaj. Ok. 16-24zł/7g.

3. Odżywka wzmacniająco-regenerująca  do włosów zniszczonych i wypadających oraz 4. Mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających (Farmona) - używam ich już od jakiś 4 miesięcy i muszę przyznać, że faktycznie na moje włosy podziałały - mniej ląduje w odpływie po myciu, a za to więcej pojawia się 'baby hairs'. Jestem tylko ciekawa jak długo efekt się utrzyma kiedy mi się skończą. Minusy? Średni skład. Ok. 15zł/100ml (odżywka), ok. 9zł/200ml (mgiełka).

5. Dezodorant Super Deo (Reutter) - u mnie sprawdza się rewelacyjnie, nieco minimalizuje wydzielanie potu, ale przede wszystkim całkowicie zapobiega powstawaniu przykrego zapachu. Mega wydajny. Minusy? Nie zauważyłam. Ok. 18zł/50g. 

6. Korektor Cover All Mix (Make Up Store) - gęsty korektor w 3 odcieniach (beż, żółty, róż), łatwo się miesza i rozprowadza, dobrze kryje. Minusy? Już niedostępny w Polsce i paraben w składzie. Ok. 50zł/18g.

7. Puder transparentny Welcome to Las Vegas (Catrice) - nieźle matuje, dobrze utrwala makijaż, wydajny. Kochałabym go miłością wielką i nieskończoną (i zrobiła duży zapas), gdyby tylko miał lepszy skład. Minusy? Nienajlepszy skład i niedostępność. Pełna recenzja tutaj. Ok. 18zł/8.5g.

8. Bronzer A New League (Essence) - delikatny, herbatnikowy odcień, idealny do nadania delikatnej opalenizny na całej twarzy. Całkowicie matowy. Wydajny. Świetny też jako cienie - idealny wielofunkcyjny produkt na krótkie wyjazdy ;) Minusy? Nienajlepszy skład i niedostępność. 9.99zł/10g.

9. Pędzel do pudru (EcoTools) - od kiedy go kupiłam, nie sięgam po pędzel MK, jest rewelacyjny. Mięciutkie, syntetyczne włosie, aluminiowa skuwka, bambusowa rączka. Mój hit. Minusy? Brak. Ok. 30zł/szt.

10. Grzebień (Body Shop) - tyle było nad nim zachwytów, że jakoś wiosną uległam. I faktycznie mokre włosy rozczesuje rewelacyjnie, a suchych nie elektryzuje. Minusy? Przynależność do L'Oreala. Ok. 20zł/szt.

niedziela, 24 czerwca 2012

Ulubieńcy wiosny

Jako że zaczęło się już lato, przyszła pora na moich wiosennych ulubieńców :) Oto i oni:



1. Peeling morelowy do twarzy (Yves Rocher) - nabytek z blogboxa, mój zdecydowany faworyt pudełka :) Przyjemny zapach i konsystencja, niewielkie drobinki, ale peelingują całkiem dobrze. Jak dla mnie idealny do codziennego użytku. Minusy? Cena regularna (ale dość łatwo trafić na promocję;). I w sumie mógłby nieco mocniej zdzierać. Pełna recenzja wkrótce. 22zł/50ml.

2. Kapsułki pielęgnujące Orchidea (Alterra) - mój hit! Super zapach, 100% naturalny skład, dobre nawilżenie, całkiem niezła wchłanialność. Używam jako wsparcia dla codziennej pielęgnacji. Minusy? Ostatnio trudno je znaleźć. 7zł/op.

3. Balsam do ust Summer Fruit (EOS) - mój ukochany, mega wydajny balsam do ust. Minusy? Dostępność. Pełna recenzja tutaj. 16-24zł/7g.

4. Masełko do ust Wild Cherry (Body Shop) - cudownie pachnące, gęste masełko. Minusy? Przynależność TBS do L'Oreala, pewnie więcej już nie kupię. Pełna recenzja tutaj. 20zł/10ml.


5. Olejek na gorąco z pszenicą i kokosem do włosów suchych i zniszczonych (Oriflame) - używam go jako wsparcia dla linii Radical Farmony, co 2-3 mycie. Pachnie bardzo przyjemnie, jest dość wydajny. Minusy? Wielkość opakowania. 6zł/15ml.

6. Mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających (Farmona) - pięknie ziołowo pachnie, jest wydajna i wygodna w użyciu. Przy wsparciu szamponu i odżywki naprawdę poprawiła stan moich włosów. Minusy? Jakieś PEGi w składzie. 8zł/200ml.





7. Super Deo (Reutter) - dezodorant w kamieniu. Brzmi idiotycznie, sama nie wierzyłam, że to może działać. A jednak. Wyrzuciłam Garniera, bo ten jest dużo lepszy ;) Bardzo wydajny. Minusy? Trochę czasochłonne użycie - trzeba zwilżyć, na koniec wytrzeć. Ok. 17-20zł/50g.







8. Transparentny puder z limitki Welcome to Las Vegas (Catrice) z puszkiem z Rossmanna - początkowo używałam go z flat topem z Mary Kay, ale lepiej sprawdza się z puszkiem, faktycznie daje efekt HD. Nieźle matuje, wprawdzie wymaga poprawki w ciągu dnia, ale dobrze utrwala makijaż. Rewelacja. Minusy? Już niedostępny. 18zł/8,5g.

9. Róż z limitki Marble Mania (Essence) - uroczy różowo-brzoskwiniowy róż z tycimi różowymi drobinkami, których na twarzy na szczęście praktycznie nie widać, zresztą pod wierzchnią warstwą jest ich zdecydowanie mniej. Delikatny kolor, łatwy do stopniowania, ciężko zrobić sobie nim krzywdę. Minusy? Już praktycznie niedostępny. 14zł/7g.


10. Pędzelek do cieni (Eco Tools) - od kiedy go kupiłam praktycznie nie sięgam po inne, jest naprawdę rewelacyjny. Syntetyczne włosie, aluminiowa skuwka (z recyklingu), bambusowa rączka. Mięciutki i wielofunkcyjny. Mój hit. Minusy? Brak. Ok. 16zł/szt.

11. Brzoskwiniowy preparat do makijażu oczu (Alterra) - absolutnie nie sprawdził się u mnie do demakijażu. Używam go do mycia pędzli i w tym celu jest całkiem dobry. Dość wydajny. Minusy? Wielkość i nieużyteczność do demakijażu. Ok. 3-4zł/30ml.










Używacie któregoś z tych produktów? A może znacie lepsze odpowiedniki moich ulubieńców? Podzielcie się! :)

niedziela, 25 marca 2012

Hity i kity zimy

Jako że w końcu zaczęła się wiosna (kalendarzowa, astronomiczna i, miejmy nadzieję, pogoda też już będzie tylko wiosenna), więc pora na podsumowanie zimy.

Oto moi ulubieńcy:
Zdjęcie grupowe ;)


1. Charged Water Skin Hydrating Mist (MAC) - mgiełka, którą zakupiłam przy okazji doboru podkładu i używam od tej pory codziennie po umyciu twarzy, a przed kremem. Bardzo mi pomogła doprowadzić odwodnioną skórę do stanu używalności :) Dość wydajna - sądząc po dotychczasowym zużyciu wystarczy łącznie na jakieś 6-7 miesięcy. Minusy? Cena. 90zł/100ml.

2. Masełko do ust Wild Cherry (Body Shop) - pisałam już o nim kilkukrotnie i cały czas podtrzymuję swoją dobrą opinię o nim :) Ciągle używam go na noc i jestem zadowolona. Zdecydowanie zakupię wersję Chocomania, bardzo podoba mi się zapach. Minusy? Niehigieniczne opakowanie. Pełna recenzja tutaj. 20zł/10ml.

3. Balsam do ust Summer Fruit (EOS) - mój ulubiony produkt do ust na dzień, świetnie sprawuje się w połączeniu z masełkiem z Body Shopu. Aż trudno uwierzyć, że ciągle nie napisałam pełnej recenzji, zdecydowanie napiszę w najbliższym czasie. Minusy? Dostępność. 17-25zł/7g.


4. Peeling myjący z pomarańczą (Joanna) - peelingi Joanna należą do moich ulubionych już od kilku lat, świetnie ścierają i wygładzają, a jednocześnie są delikatne. Kilka razy zdarzyło mi się używać go do twarzy i byłam zachwycona - wygładził moją skórę, ale jej nie podrażnił. Jeden z produktów, do których będę wielokrotnie wracać. Minusy? Chyba tylko niewielka pojemność. Ok. 5,50zł/100ml.

5. Super Deo (?) - kupiłam go z ciekawości i jestem bardzo z niego zadowolona. Ma postać kryształu, który przed użyciem należy zwilżyć wodą, a po osuszyć. Warstewka, którą pozostawia na skórze, ma działanie antybakteryjne, dzięki czemu unikamy nieprzyjemnego zapachu. Jak na razie sprawuje się świetnie, a zużycia prawie nie widać. Wg. importera ma wystarczyć na 1 rok. Minusy? Nie zauważyłam. Ok. 18zł/50g.

6. Czekoladowy krem do rąk Sweet Fantasy (Joanna) - pisałam o nim już kilkukrotnie, sprawdził się u mnie dobrze, nawet podczas mrozów. Pięknie pachnie i jest wydajny. Minusy? Gorzej sobie radził podczas mrozów rzędu -15/-20st., ale na szczęście nie zdarzają się tak często. Ok. 6zł/75g.


7. Transparentny puder Welcome to Las Vegas (Catrice) - zakupiłam go trochę przypadkiem, ale ani trochę nie żałuję. Sprawdza się naprawdę dobrze, matuje na ok. 6h, nieźle utrwala makijaż. Minusy? Dostępność - był w edycji limitowanej. Ok. 17zł/8,5g.

8. Tusz Ultimate Mascara (Mary Kay) - mój ulubiony tusz, wydajny i trwały. Mam go już bodajże rok, a ciągle sprawdza się równie dobrze jak na początku. Nie robi grudek, nie odbija się na powiece. Minusy? Cena. 69zł/8g.

9. Zalotka (Elite) - jeszcze kilka miesięcy temu wyśmiałabym kogoś, kto by mi powiedział, że będę używać tego "narzędzia tortur". Ale stało się - po przeczytaniu notki właśnie o tej zalotce u Let's Talk Beauty postanowiłam spróbować. I to był strzał w dziesiątkę, moje rzęsy wyglądają dużo lepiej. Minusy? Nie zauważyłam. Ok. 14zł/szt.

10. Perłowa odżywka do paznokci (Avon) - lekka, płynna, łatwo się rozprowadza i błyskawicznie wysycha. Używam jej na codzień i bardzo sobie chwalę. Po dłuższym okresie stosowania perłowy połysk zostaje na paznokciach nawet bez odżywki. Minusy? Nie chroni przed zażółceniem paznokci od lakierów. 23zł/10ml.

niedziela, 4 grudnia 2011

Hity i kity listopada

Tytuł hitu listopada otrzymują:






Kombo: balsam Summer Fruit (EOS) i masełko Wild Cherry (Body Shop) - balsamu używam w ciągu dnia, a masełka [klik] na noc. Doskonale do siebie pasują i się uzupełniają, moje wargi są miękkie i delikatne jak rzadko kiedy w sezonie jesienno-zimowym.








Krem do rąk Sweet Fantasy (Joanna) - pisałam o nim całkiem niedawno [klik] i muszę przyznać, że sprawdza się równie dobrze jak mój dotychczasowy ulubieniec z Mary Kay, a w obecnych warunkach pogodowych nawet i nieco lepiej - jest gęstszy i wydaje mi się, że lepiej chroni skórę przed zimnem (a do tego fajnie pachnie). Nie jest może aż tak wydajny, ale kosztuje dużo mniej.





Tytułu kitu nie przyznałam - w tym miesiącu nie trafiłam na żaden produkt, któremu by się on należał - z czego bardzo się cieszę :)

środa, 2 listopada 2011

Hity i kity października

Tytuł hitu października otrzymują:

Foto z katalogu

Odżywcza mgiełka do każdego rodzaju włosów Kwiat Wiśni (Avon) - to jasnoróżowa mgiełka o uroczym zapachu kwiatu wiśni. Jako fanka wszystkiego co wiśniowe i kwiato-wiśniowe musiałam go mieć. Niezbyt wydajny, 4-5 użyć i nie ma już 1/4 opakowania. Nie zauważyłam, żeby jakoś odżywczo działał na moje włosy, ale skoro oryginalnie nazywa się Daily Hair Refresher, postanowiłam sprawdzić czy podziała jakoś na nie najświeższe włosy. Na moje nie podziałał, ale na włosy bliskiego mi mężczyzny działa niesamowicie. Robią się miękkie, znika tłusty błysk zastąpiony połyskiem zdrowych, świeżych włosów. Istna magia. Doskonały ratunek kiedy nie ma czasu na umycie włosów. Tylko czemu na moje nie działa?

Gdzie kupić: konsultantka Avon

Cena: 11zł/150ml

Ocena: 4/5. Gdyby i na mnie działał, dałabym 5...




Tu z czarnym pękaczem Miss Sporty


Mój własny custom-made lakier - powstał ze zmieszanych lakierów Wibo "Grzybica paznokci" (:P nie ma nazwy, ale ta wyjątkowo do niego pasuje - półprzezroczysta słoneczna żółć z zielonymi drobinkami) i Golden Rose nr 53 (piękny granat). Wyszła piękna zieleń z zielonymi drobinkami.





Tytuł kitu października otrzymują:


Foto z Merlina
Foto z Merlina


Pędzel do korektora (po lewej) i pędzelek do cieni (po prawej) (QVS) - zobaczyłam je w SuperPharmie i od razu mi się spodobały. Niestety przy pierwszym użyciu okazało się, że pędzel do korektora ma tak sztywne włosie, że pod oczy się nie nadaje - aplikacja momentami aż bolała. Pewnie będę używać go do rozświetlacza. Pędzelek do cieni jest strasznie mały, ale przynajmniej delikatniejszy, a i mieszać kolory się nim da, więc na krótkie wyjazdy będzie w sam raz. 19zł/do korektora, 18zł/do cieni






Tytuł zawodu października otrzymuje:

Foto ze strony Benefitu


Krem Total Moisture (Benefit) - wygrałam w konkursie, pisałam o tym tu. Nie chcę umieszczać go w kitach, bo to dobry krem. Niestety, po kilku dniach używania wyskoczyło mi sporo wyprysków, a kiedy dałam mu drugą szansę miesiąc później, sytuacja się powtórzyła. Aż wstyd się przyznać, ale dopiero wtedy weszłam na stronę Benefitu i dowiedziałam się, że to krem do skóry normalnej i suchej. Krem jest świetny, dobrze nawilża, wyraźnie rozświetla (efekt widoczny od razu), ale niestety nie dla mnie (a czekałam z taką niecierpliwością na jego wypróbowanie...). Oddam go mamie przy najbliższej okazji.

środa, 5 października 2011

Hity i kity września

Tytuł hitu września 2011 otrzymuje:

Foto ze strony producenta (EOS)
Organiczny balsam do ust Smooth Sphere (EOS) - to urocze, dość solidne "jajeczko" z matowego plastiku, solidnie zamykane (zakręca się je do usłyszenia delikatnego "klik", które blokuje opakowanie - nie ma szans, żeby się samo otworzyło w torebce). Mam balsam w zapachu Summer Fruit - pachnie bosko, przyjemnie słodko smakuje. Balsam sam w sobie jest bezbarwny, dość twardy i, co najlepsze, nie jest tłusty i nie lepi się na ustach jak wiele innych balsamów. Pozostawia usta miękkie i odżywione, i cudownie pachnące.

Gdzie kupić:
* Allegro - kupiłam u tego użytkownika i nie dość, że przyszedł super szybko, to był o 7zł tańszy niż gdzie indziej :)
* CafeCreme

Cena:
* 17-25zł

Ocena: 4,5/5. Jak dotąd mój nr 1.



Tytuł kitu i największego zawodu wrześniania otrzymuje:

Foto z CoKupić




Lakier Miss Selene w odcieniu #161 (jaskrawy róż) (Golden Rose) - sam w sobie nie jest zły, ale ten konkretny odcień jest do kitu. W buteleczce wygląda naprawdę fajnie (i nieźle prezentuje się pod pękaczem), ale kiedy pomalowałam nim paznokcie, okazało się, że warstwa koloru jest bardzo nierówna i widać smugi. Nie wiem dlaczego, mam inne kolory i sprawują się dobrze. 4zł/5ml

środa, 31 sierpnia 2011

Hity i kity sierpnia

Od dziś zaczynam nowy dział notek - co miesiąc będę wyróżniać hity (ulubione/najczęściej używane produkty) i kity (najbardziej nielubiane/największe zawody). Mam nadzieję, że pomysł się przyjmie i zostanie na dłużej :)

Tytuł hitu sierpnia 2011 otrzymują:


Perłowa kuracja do paznokci (Avon) - wzmacnia, chroni i nadaje paznokciom opalizujący blask. Lekka, płynna, łatwo się rozprowadza dzięki wygodnemu wbudowanemu w buteleczkę pędzelkowi, naprawdę błyskawicznie wysycha i długo się utrzymuje. Używam jej samej lub jako bazy pod lakier, sprawdza się świetnie. Jedyny minus - trzeba uważać przy zakręcaniu. Jeśli włoski pędzelka nie trafią w sam środek zakrętki, będą odstawać od reszty przy następnym użyciu, utrudniając aplikację.

/Edit: Po dłuższym czasie używania zauważyłam, że moje paznokcie po zmyciu odżywki mają delikatny perłowy połysk jakiego nigdy wcześniej nie miały. Wyglądają świetnie nawet bez odżywki :) Podwyższam ocenę :)

Gdzie kupić:
* konsultantka Avon

Cena:
* 23zł/10ml

Ocena: 5/5. Mój nr 1.



Kremowe mleczko Formuła 2 dla cery normalnej i mieszanej (Mary Kay) - zapewnia równowagę wodno-tłuszczową, nawilża, delikatnie usuwa makijaż. Wydajne, bardzo delikatne, dość rzadkie, świetnie oczyszcza. Dość drogie, ale warte swojej ceny. Minus - opakowanie; choć ładne, uniemożliwia zużycie całości produktu, musiałam rozcinać buteleczkę, żeby się dostać do końcówki.

Gdzie kupić:
* konsultantka Mary Kay

Cena:
* 52zł/192ml

Ocena: 4/5. Lubię i polecam.





Tytuł kitu i największego zawodu sierpnia otrzymują:




Odżywczy żel pod oczy (Avon) - według opisu z katalogu "nawilża i rozjaśnia skórę pod oczami, a także minimalizuje widoczność opuchnięć". Cóż, używam go od około miesiąca i jak narazie nic nie zrobił. 25zł/15ml.




Precyzyjny ołówek do kresek (Avon) - opisany jako "miękki ołówek z gąbeczką doskonałą do efektu smoky eyes". Gąbeczka to faktycznie fajny pomysł, ale kreski same w sobie mają beznadziejną trwałość, po prostu znikają. 21zł/1,14g.







I na koniec tytuł nadziei na nadchodzący miesiąc otrzymują produkty do rozpoczęcia:

Paletka Make an Impression in Moscow (Stila) - niestety już niedostępna, więc recenzji nie będzie. Wizualnie paletka sama w sobie przeurocza, kolory bardzo ładne, trochę jesienne. 10$ za 4x4,3g cieni i 2,7g różu/pomadki.

Balsam do ust Summer Fruit (Eos) - skuszona wieloma pochwałami pod adresem tych balsamów w końcu  zdecydowałam się na zakup. Nie mogę się doczekać kiedy go otworzę :) Ma urocze opakowanie. 18-34zł za 7g balsamu.

Olejek do ust w roll-onie Orange (Body Shop) - nowość, na którą zdecydowałam się skuszona 25% rabatem :P Miałam ochotę na owocowy lub różany, ale to pomarańczowy pachniał najładniej. 20zł za 10ml.