Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ust. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 listopada 2012

Ochronny balsam do ust - Flos-Lek

Dziś przyszła pora na recenzję jednego z większych zawodów tego roku - poziomkowego balsamu do ust produkcji rodzimej firmy Flos-Lek. Kupiłam go już dość dawno temu, głównie ze względu na poziomkowy zapach, bo takiego balsamu do ust jeszcze nie miałam.


Balsam jest bezbarwny, nie zawiera sztucznych barwników, nadaje lekki połysk. Nie klei się za bardzo. I jak dla mnie to tyle ma zalet. Nie nawilża, a zostawia tłustą warstwę - którą czułam jeszcze rano, po użyciu balsamu przed snem. Od początku lata leżał w mojej szufladzie w pracy, ale nawet mimo prawie non stop włączonej klimatyzacji nie zużyłam go dużo.

SKŁAD:
Paraffinum Liquidum, Octyldodecanol, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Vaselinum Album (Petrolatum), Microcrystalline Wax, Caprylic/Capric Triglyceride, Beeswax, Hydrogenated Vegetable Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Polyethylene, Lanolin, Aroma, Tocopheryl Acetate, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid

PLUSY:

  • Przyjemny poziomkowy zapach,
  • Nie klei się za bardzo,
  • Niska cena.


MINUSY:

  • Kiepski skład,
  • Natłuszcza, a nie nawilża.


CENA: ok. 6.50zł/5g (chyba 5g, waga była podana na kartoniku, który dawno wyrzuciłam).

OCENA: 1/5.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Balsam do ust Summer Fruit - EOS

O balsamach EOS słyszałam od dawna wiele dobrego i któregoś razu zakupiłam dwie sztuki na Allegro. Mam Summer Fruit i Honeysuckle Honeydew - narazie używam SF, który wygląda tak:


Jak widać, jest to urocze "jajeczko", solidne, z matowego plastiku. Zamyka się szczelnie, nie ma szans, żeby samo się otworzyło. Sam balsam jest bezbarwny, dość twardy, a pachnie przyjemnie owocami, przede wszystkim brzoskwinią; w smaku jest po prostu słodki. Nie jest tłusty ani lepki na ustach, trzyma się dość długo. Zostawia usta miękkie, nawilżone i odżywione. Jest praktycznie niewidoczny, zostawia tylko delikatny satynowy połysk. Jest mega wydajny - używam go od września i jeszcze nie zużyłam nawet połowy.

Producent twierdzi, że nie testuje na zwierzętach - niestety nie mogę znaleźć potwierdzenia na stronie PETA (firmy nie ma ani na liście testujących, ani na liście cruelty free - jak znajdę konkretne informacje na pewno je zamieszczę), i podaje, że balsam jest w 95% organiczny i w 100% naturalny. Balsam jest produkowany w USA.

SKŁAD:

Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Beeswax (Cire D'abeille)*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Natural Flavor, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Stevia Rebaudiana Leaf/Stem Extract*, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract*, Fragaria Vesca (Strawberry) Fruit Extract*, Prunus Persica (Peach) Fruit Extract*, Linalool. * Organic. Certified Organic by Oregon Tilth.


Plusy:
  • Dobry skład,
  • Nie testowany na zwierzętach,
  • Nawilża i odżywia,
  • Dawał radę podczas mrozów rzędu -15/-20st.,
  • Nie lepi się,
  • Zapach i smak,
  • Wygląd.

Minusy:
  • Dostępność.

Cena: ok. 16-24zł/7g.

Ocena: 5/5.

niedziela, 10 lipca 2011

Masełko do ust - The Body Shop

Masełko do ust The Body Shop to gęsty balsam zamknięty w uroczym pudełeczku z odpowiednimi owocami na zakrętce. Zawiera masło shea, organiczny wosk pszczeli oraz nawilżający olejek czereśniowy bogaty w witaminy A i E oraz naturalne antyoksydanty. Jest doskonały dla skóry suchej i normalnej, intensywnie nawilża, nadaje wargom cudowną miękkość i gładkość, pozostawiając delikatny połysk. W odróżnieniu od wielu innych balsamów do ust, po użyciu tego masełka wargi kleją się tylko w nieznacznym stopniu. Łatwo się rozprowadza, cudownie pachnie owocami, ma delikatny słodki smak.

Mam masełko z linii Wild Cherry o przecudownym zapachu czereśni i delikatnym, różowym kolorze. Kupiłam je tylko dlatego, że zobaczyłam czereśnie na słoiczku ;) ale po kilku tygodniach używania muszę przyznać, że jestem zadowolona z tego spontanicznego zakupu. Jest naprawdę fajne i wydajne, ale też pozwoliło mi zrozumieć dlaczego do tej pory kupowałam tylko balsamy w sztyfcie. Poza domem użycie masełka jest niehigieniczne, nie ryzykowałabym nabierania go palcem i przy okazji zanieczyszczenia całego opakowania produktu brudem czy bakteriami. Ale jako "kuracja domowa" sprawdza się fantastycznie.

10ml pachnącego szczęścia :)


Gdzie kupić:
* Body Shop


Cena:
* 20zł/10ml


Ocena: 4/5. Bardzo lubię i polecam.