piątek, 20 stycznia 2012

Minizestaw 3 Kroki - Clinique

Zobaczyłam zestawy 3 Kroki do różnych typów skóry zdaje się w Douglasie i kupiłam do wypróbowania. I zdecydowanie spodobał mi się mój do skóry mieszanej w kierunku tłustej (typ 3). Jak skończy mi się aktualna pielęgnacja, to pewnie do tego zestawu wrócę już w pełnowymiarowych wersjach.

Zestaw wygląda tak:


Zestaw dla typu 3 skóry składa się z żelu do mycia twarzy do skóry mieszanej w kierunku tłustej i tłustej, toniku złuszczającego do skóry mieszanej w stronę tłustej oraz żelu nawilżającego do skóry mieszanej w kierunku tłustej i tłustej. Poszczególne kroki zestawu stosuje się rano i wieczorem. Żel myjący jest przezroczysty, zielonkawy, naprawdę fajnie oczyszcza i jest wydajny - wystarczył na 2 miesiące. Tonik złuszczający jest różowawy, skończył mi się najszybciej, po ok. miesiącu, i w sumie to nie bardzo potrafię coś więcej o nim napisać. Żel nawilżający jest żółty, dość rzadki i wydajny - wystarczył na 2 miesiące. Szybko się wchłania, dobrze nawilża i nieźle matuje. Nawet kosmetyczka przypadła mi do gustu, ma idealny rozmiar, żeby zmieścić wszystko czego potrzebuję w torebce na co dzień.

W ulotce do zestawu o tym nie było nic wspomniane, ale w trakcie konsultacji Clinique dermokonsultantka powiedziała mi, że żel nawilżający jest elementem wspomagającym krem i że nie używa się go samodzielnie. Nie znam się na tym, więc przyjęłam jej stwierdzenie na wiarę i uzupełniłam pielęgnację Kremem nawilżająco-równoważącym z Mary Kay.

Ogólnie zestaw zrobił na mnie dobre wrażenie. Dobrze wpłynął na moją skórę - zaczynała się świecić w strefie T sporo później niż zazwyczaj i w mniejszym stopniu. Do tego nieco zmniejszyła mi się widoczność porów w okolicy nosa, co jest sporym sukcesem, a i wypryski jakoś się nie pojawiały.


Plusy
  • Zostawia skórę oczyszczoną, pozbawioną martwego naskórka i nawilżoną,
  • Matuje,
  • Zmniejsza widoczność porów,
  • Ogranicza powstawanie wyprysków,
  • Nie wysusza,
  • Wydajny (może oprócz toniku).

Minusy
  • Cena pełnowymiarowych produktów.

Ocena: 5/5

Cena zestawu: 29zł/3x30ml.

czwartek, 12 stycznia 2012

Zużycia grudnia + zmiany noworoczne

Z okazji nowego roku postanowiłam wprowadzić kilka zmian. Rezygnuję z "denka" jako takiego i wprowadzam zużycia, bo jakoś nie idzie mi zużywanie dokładnie tego co postanowiłam. Chwilowo rezygnuję z "hitów i kitów" miesiąca i wprowadzam "hity i kity" kwartału, bo jakoś ostatnio rzadko trafiam na coś, co robi na mnie wrażenie. I prawdopodobnie recenzje zyskają od tej pory nową formę.

To tyle w kwestii zmian, pora na moje zużycia. W grudniu wyglądały tak:

  1. Żel pod prysznic Energia i orzeźwienie (Oceania) - żel o zapachu cytrusów i trawy cytrynowej, naprawdę przyzwoita tanizna z Biedronki :) Nie jest to może mój ulubiony żel (zapach nieszczególnie mi się podobał), ale działa i nie wysusza skóry. Dość rzadki, lejący, dobrze się pieni. Ok. 4zł/500ml.
  2. Odświeżający szampon do każdego rodzaju włosów Kwiat Wiśni (Avon) - Przyjemnie kwiatowo pachnący szampon, dobrze się pieni i przyzwoicie myje. Cena, jak często w Avonie, przesadzona - trzeba łapać kiedy jest taniej. Generalnie fajny szapmon, nawet dla samego zapachu warto ;) 10zł/250ml
  3. Clarifying Lotion 3 (Clinique) skóra mieszana w stronę tłustej - miniwersja wchodząca w skład zestawu próbnego Clinique 3 Steps. Recenzja wkrótce :)
  4. Punktowa emulsja przeciwtrądzikowa (Mary Kay) - Super preparat, mega wydajny, pierwsze opakowanie skończyło mi się po 12-13 miesiącach stosowania. Na stałe zajął miejsce w mojej kosmetyczce. Pełna recenzja tutaj. 45zł/29g 
  5. Mineralny podkład pudrowy (Mary Kay) - Mój ukochany sypki puder. Wydajny (starczył na ok. rok), fantastycznie matuje, łatwy do stopniowania krycia, łatwo się nakłada. Jedyny minus - opakowanie z "gołym" sitkiem (przez co po podróży miałam mnóstwo pudru na sitku i ciężko było nabrać odpowiednią ilość na pędzel) - został naprawiony kilka miesięcy temu (nowe opakowanie ma "zamykane" sitko), więc drugi egzemplarz będzie ideałem. Na pewno kupię jeszcze nie raz. 65zł/8g

sobota, 10 grudnia 2011

Baza pod cienie - Sephora

Bazę pod cienie Sephory kupiłam ponad rok temu przy okazji promocji 3 w cenie 2. Nie wiem czy jest jeszcze dostępna, nie znalazłam jej na stronie Sephory, więc może została wycofana.

Jest to cielista baza w formie "różdżki" z pędzelkiem. Tu moja pierwsza uwaga - ciągle mam problemy z pędzelkiem, a to baza nie chce wypływać, a to wypływa za dużo na raz, słowem - nigdy nie wypływa dokładnie tyle ile potrzebuję. Jeśli chodzi o samą bazę - jest matowa, dość gęsta, ale całkiem nieźle się rozprowadza. Jakość nie jest jakoś rewelacyjna, ale wystarczy przy cieniach ogólnie dobrych jakościowo, z gorszymi nie zawsze sobie radzi. Przedłuża trwałość cieni o kilka godzin, choć na większą okazję czy imprezę użyłabym raczej Stay Don't Stray. W opakowaniu jest bardzo mało bazy, ale jest dość wydajna.


Gdzie kupić: Sephora

Cena: ok. 30zł/2ml

Ocena: 3.5/5. Przyzwoita baza, wystarczająca na codzień.

niedziela, 4 grudnia 2011

Hity i kity listopada

Tytuł hitu listopada otrzymują:






Kombo: balsam Summer Fruit (EOS) i masełko Wild Cherry (Body Shop) - balsamu używam w ciągu dnia, a masełka [klik] na noc. Doskonale do siebie pasują i się uzupełniają, moje wargi są miękkie i delikatne jak rzadko kiedy w sezonie jesienno-zimowym.








Krem do rąk Sweet Fantasy (Joanna) - pisałam o nim całkiem niedawno [klik] i muszę przyznać, że sprawdza się równie dobrze jak mój dotychczasowy ulubieniec z Mary Kay, a w obecnych warunkach pogodowych nawet i nieco lepiej - jest gęstszy i wydaje mi się, że lepiej chroni skórę przed zimnem (a do tego fajnie pachnie). Nie jest może aż tak wydajny, ale kosztuje dużo mniej.





Tytułu kitu nie przyznałam - w tym miesiącu nie trafiłam na żaden produkt, któremu by się on należał - z czego bardzo się cieszę :)

wtorek, 15 listopada 2011

Mineralny róż do policzków - Mary Kay

Mineralny róż do policzków jest bezzapachowy, został przebadany dermatologicznie i nie tworzy zaskórników. Nie zbija się w zmarszczkach i zagłębieniach. Róż zawiera witaminy A, C i E. Gładko się rozprowadza i długo się utrzymuje.

Faktycznie się łatwo rozprowadza, z powodzeniem utrzymuje się cały dzień. Pięknie "wtapia się" w skórę i wygląda naturalnie. Mam w tej chwili 3 Mineralne róże (Shy Blush, Cherry Blossom i Sunny Spice) i wygląda na to, że przez kilka lat nie będę potrzebować żadnego nowego, bo są bardzo wydajne. Shy Blush jest brzoskwiniowo-różowy, świetny na codzień, ma trochę drobinek. Cherry Blossom to zgaszony róż, niemal matowy. Na żywo wydaje mi się bardzo podobny do różu Black Honey Clinique. Sunny Spice jest beżowy, naturalny, niemal matowy. To mój najnowszy nabytek i już widzę, że zastąpi Shy Blush jako kolor na codzień.

Foto z katalogów MK; kliknij, żeby powiększyć

Niestety 3 miesiące temu wycofano 2 piękne kolory - Strawberry Cream i Cherry Blossom (Truskawka jest już od dawna wyprzedana, ale Wisienkę ponoć jeszcze można dostać). Za to zostały wprowadzone Coral Sunrise i Orchid, oba z drobinkami.

Ciekawostka: ostatnio doczytałam się na stronie Temptalia, że Shy Blush to 100% odpowiednik słynnego różu firmy NARS w odcieniu Orgasm. Miło wiedzieć, że mam coś, co wygląda jak Orgasm, za ułamek jego ceny :)


Gdzie kupić: konsultantka Mary Kay

Cena: 45zł/5g

Ocena: 4,5/5. Polecam, naprawdę warte swojej ceny.

wtorek, 8 listopada 2011

Krem do rąk Sweet Fantasy czekoladowy - Joanna

Już od dłuższego czasu z rosnącą żądzą patrzyłam na czekoladowy peeling i masło do ciała firmy Joanna, ale powstrzymywałam się, bo chcę pozużywać zapasy zanim kupię coś nowego. Aż któregoś dnia natknęłam się na krem do rąk z tej samej serii i uległam. No przecież kończył mi się krem z MK (recenzja tutaj), ale jakoś nie pamiętałam, że mam jeszcze jakąś miniaturkę w zapasie ;)

Producent zapewnia, że krem zmniejsza uczucie suchości skóry oraz nadaje dłoniom gładkość i miękkość. Faktycznie, to dobry krem, po powrocie z chłodu moje ręce są lekko zaczerwienione, ale miękkie i gładkie. Suche, szorstkie i czerwono-fioletowe dłonie to dla mnie zawsze zmora zimy, więc jeśli za kilka tygodni ciągle będzie się tak dobrze sprawiać, awansuje na Zimowego Obrońcę Dłoni. Krem jest gęsty i szybko się wchłania. Do tego naprawdę ładnie czekoladowo pachnie, aż ślinka cieknie ;) Smarowanie nim rąk to czysta przyjemność.


Gdzie kupić:
* sklep internetowy producenta
* SuperPharm


Cena: ok. 6zł/75g


Ocena: 4/5. Polecam, naprawdę fajny krem.

środa, 2 listopada 2011

Hity i kity października

Tytuł hitu października otrzymują:

Foto z katalogu

Odżywcza mgiełka do każdego rodzaju włosów Kwiat Wiśni (Avon) - to jasnoróżowa mgiełka o uroczym zapachu kwiatu wiśni. Jako fanka wszystkiego co wiśniowe i kwiato-wiśniowe musiałam go mieć. Niezbyt wydajny, 4-5 użyć i nie ma już 1/4 opakowania. Nie zauważyłam, żeby jakoś odżywczo działał na moje włosy, ale skoro oryginalnie nazywa się Daily Hair Refresher, postanowiłam sprawdzić czy podziała jakoś na nie najświeższe włosy. Na moje nie podziałał, ale na włosy bliskiego mi mężczyzny działa niesamowicie. Robią się miękkie, znika tłusty błysk zastąpiony połyskiem zdrowych, świeżych włosów. Istna magia. Doskonały ratunek kiedy nie ma czasu na umycie włosów. Tylko czemu na moje nie działa?

Gdzie kupić: konsultantka Avon

Cena: 11zł/150ml

Ocena: 4/5. Gdyby i na mnie działał, dałabym 5...




Tu z czarnym pękaczem Miss Sporty


Mój własny custom-made lakier - powstał ze zmieszanych lakierów Wibo "Grzybica paznokci" (:P nie ma nazwy, ale ta wyjątkowo do niego pasuje - półprzezroczysta słoneczna żółć z zielonymi drobinkami) i Golden Rose nr 53 (piękny granat). Wyszła piękna zieleń z zielonymi drobinkami.





Tytuł kitu października otrzymują:


Foto z Merlina
Foto z Merlina


Pędzel do korektora (po lewej) i pędzelek do cieni (po prawej) (QVS) - zobaczyłam je w SuperPharmie i od razu mi się spodobały. Niestety przy pierwszym użyciu okazało się, że pędzel do korektora ma tak sztywne włosie, że pod oczy się nie nadaje - aplikacja momentami aż bolała. Pewnie będę używać go do rozświetlacza. Pędzelek do cieni jest strasznie mały, ale przynajmniej delikatniejszy, a i mieszać kolory się nim da, więc na krótkie wyjazdy będzie w sam raz. 19zł/do korektora, 18zł/do cieni






Tytuł zawodu października otrzymuje:

Foto ze strony Benefitu


Krem Total Moisture (Benefit) - wygrałam w konkursie, pisałam o tym tu. Nie chcę umieszczać go w kitach, bo to dobry krem. Niestety, po kilku dniach używania wyskoczyło mi sporo wyprysków, a kiedy dałam mu drugą szansę miesiąc później, sytuacja się powtórzyła. Aż wstyd się przyznać, ale dopiero wtedy weszłam na stronę Benefitu i dowiedziałam się, że to krem do skóry normalnej i suchej. Krem jest świetny, dobrze nawilża, wyraźnie rozświetla (efekt widoczny od razu), ale niestety nie dla mnie (a czekałam z taką niecierpliwością na jego wypróbowanie...). Oddam go mamie przy najbliższej okazji.